Jak wbicie „złotego gwoździa” stało się najważniejszym wydarzeniem XIX wieku

Nie ma prostej definicji pojęcia „szybko”. Aby być w miarę poprawnym, należy zawsze podać, o jakim okresie historycznym mówimy. Wciąż są między nami ludzie, którzy pamiętają pojawienie się wcześniejszych, „rewelacyjnie” szybkich sposobów komunikowania się. W czasach ich dzieciństwa szybka była poczta lotnicza. My sami pamiętamy „szybkie” modemy telefoniczne, które po minucie lub dwóch łączyły nas z Internetem. Szybkie były 3G, jeszcze szybsze jest 5G.

Komunikacja wymyka się najmniejszym jednostkom czasowym. Jest tak szybka, że – niemal dosłownie – ucieka z naszej rzeczywistości. Metawersum to koncepcja wirtualnej rzeczywistości, w której użytkownicy w 3D mogą zintegrować się z wirtualnym środowiskiem i komunikować między sobą. Pojęcie to pochodzi od dwóch słów: „meta”, które oznacza „poza”, oraz „uniwersum”, które oznacza „wszechświat”, można więc je przetłumaczyć jako „poza wszechświatem”.

Mimo tak fenomenalnego postępu technicznego nie da się zauważyć eksplozji radości, którą ludzie okazywaliby z racji pokonania kolejnej bariery szybkości. Ten brak entuzjazmu jest całkiem odmienny od nastojów społecznych sprzed około 150 lat, kiedy to nowe wynalazki i postęp techniczny powodowały, że ludzie wielokrotnie wylegali na ulice, aby zamanifestować swoją radość.

Henry Ford gratuluje załodze która ukonczyła wyścig
Obsesja szybkością nie jest czymś nowym. Zakończenie rajdu z Nowego Jorku do Seattle; wygrał Ford Model T.; Henry Ford gratuluje załodze, która pokonała trasę rajdu w 22 dni i 55 minut, 1909. Foto: The Henry Ford and Ford Motor Company

Promontory - Miejsce opuszczone przez człowieka

Miejscowość Promontory w stanie Utah jest miejscem, gdzie dziś hula tylko pustynny pył. To samotne miejsce opuszczone przez człowieka, połykane przez naturę, jedna z najbardziej zapomnianych historycznych lokalizacji utrwalonych przez pierwsze kamery fotograficzne. Tu została zrobiona jedna z najważniejszych fotografii w amerykańskiej historii, tak zwane „szampańskie zdjęcie” („East and West Shaking Hands at Laying of Last Rail”), którego autorem by Andrew J. Russell. Dla każdego Amerykanina to ikoniczne zdjęcie z 1869 roku jest równie ważne jak zdjęcia pierwszego lotu samolotu braci Wright, lądowania na Księżycu, fotografie obrazujące moment zamachu na J.F. Kennedy’ego i  ataku na wieże World Trade Center.

Góry Promontory
Promontory Mountains, Utah. ©Chris Light, Wikimedia Commons

Wbicie "złotego gwoździa" to „Najważniejsze wydarzenie XIX wieku”

Pogoda 10 maja 1869, w dniu zrobienia „szampańskiego zdjęcia”, była piękna. Przybyły z bliska i daleka tłum około 600 gości miał być naocznym świadkiem najważniejszego wydarzenia XIX wieku. Miliony Amerykanów czekało z niecierpliwością, aż Western Union prześle do każdego zakątka USA sygnał telegraficzny informujący o tym, że Pacific Railroad nareszcie jest skończona. Było to pierwsze wielkie wydarzenie przesyłane w trybie „live”. Dzięki podłączeniu przewodów telegraficznych do „złotego gwoździa” w niemal każdym mieście i stacji telegraficznej w USA miał rozlec się dźwięk towarzyszący uderzeniom młotów.

Obraz Thomasa Hilla przedstawiający ceremonię wbicia "złotego gwoździa" w Promontory Summit
Obraz przedstawia ceremonię wbicia "złotego gwoździa" w Promontory Summit, UT, 10 maja 1869 roku, łączącego szyny Central Pacific Railroad i Union Pacific Railroad. Thomas Hill (1829–1908)

Wokół miejsca, gdzie miano wbić ostatni „złoty gwóźdź”, zgromadzili się dygnitarze, w tym szef Central Pacific Leland Stanford oraz wiceprezydent i główny udziałowiec Union Pacific Thomas Durant. Był też oddział wojskowy, który miał stać się pierwszą jednostką militarną przetransportowaną nową koleją poprzez cały kontynent, a także dwie orkiestry i zwykli robotnicy. W uroczystości nie wziął natomiast udziału reprezentant rządu USA, praktycznego sponsora całego przedsięwzięcia. Na uroczystości nie było również Brighama Younga, niekwestionowanego lidera mormonów i człowieka o mocy dyktatorskiej na terytorium Utah. To właśnie na terytorium „Świętych”, które Young starał się tak bardzo izolować od świata, inauguracja kolei przecinającej cały kontynent i łączącej eksplodujące energią dwa najważniejsze miasta młodego narodu: diabelski Nowy Jork i szatańskie San Francisco.

"Szampańskie zdjęcie"

Po wstępnej, religijnej części uroczystości przystąpiono do głównego punktu programu – wbicia ostatniego gwoździa w ostatni podkład kolejowy. Z racji wagi tego wydarzenia wiele możnych osób i organizacji było zainteresowanych sfinansowaniem „złotego gwoździa”.  Ostatecznie były aż cztery złote gwoździe. Leland Stanford przywiózł ze sobą dwa pozłacane, przesłane przez stan Kalifornia. Stan Nevada wysłał na ręce obu kompanii kolejowych inny, z oczywistych powodów srebrny gwóźdź. Ówczesne terytorium Arizony również przesłało hak ze specjalną dedykacją. Uroczystość miała skromny charakter. Ułożenie ostatnich szyn powierzono wybranym, najlepszym robotnikom, którzy po wykonaniu swojej pracy bez zwlekania usunęli się na boki, zostawiając całą scenę tego historycznego wydarzenia przybyłym dygnitarzom. „Złote gwoździe” zostały wbite nie w zwykły podkład kolejowy, lecz w specjalnie przywieziony z San Francisco podkład z drzewa laurowego. Ostatnie uderzenie (gwoli historycznej ścisłości – było to uderzenie nietrafione, podobnie jak wcześniejsze próby Thomasa C. Duranta z Union Pacific) w gwóźdź z siedemnastokaratowego złota było dziełem Lelanda Stanforda z Central Pacific.

Złote gwoździe wbite w laurowy podkład nie zostały w ziemi na długo. Niemal natychmiast przeniesiono je do pilnie strzeżonego pociągu Stanforda. W miejsce złotych gwoździ i laurowego podkładu pod szyny podstawiono podkład z prozaicznego drewna cedrowego, w który wbito zwykłe żelazne gwoździe podłączone do sieci telegraficznej rękami prawdziwych fachowców: inżynierów obu kompani kolejowych – generała G.M. Dodge’a z Union Pacific i J.H. Strobridge’a z Central Pacific. Uderzenia w „złoty gwóźdź” w rzeczywistości był dźwiękiem wbijania ostatniego, prawdziwego, zwykłego,żelaznego gwoździa. W świat została wysłana telegraficzna wiadomość: „GOTOWE”. Budowa najważniejsze linii kolejowej na świecie została ukończona.

Szampańskie zdjęcie
“Szampańskie zdjęcie”, które wprawiło świat w stan euforii. Wschód i Zachód Podanie ręki przy układaniu ostatniej szyny Union Pacific Railroad. East and West Shaking hands at the laying of last rail Union Pacific Railroad. ©Andrew Joseph Russel, Wikimedia Commons

Na zakończenie uroczystości parowozy Jupiter i No 119 niemal zetknęły się swoimi czołownicami. Przestrzeń miedzy nimi miała szerokość zaledwie jednej, ówczesnej szyny kolejowej. To był sygnał dla cierpliwie czekających robotników i zgromadzonej publiczności do bardziej spontanicznego świętowania.. Właśnie wtedy zrobiono historyczne zdjęcie utrwalające to wydarzenie. Nie było na nim ważnych oficjeli, którzy zdążyli już powrócić do swoich luksusowych salonek kolejowych i tym samym przegapili szansę znalezienia się wśród wiwatujących uczestników „szampańskiego zdjęcia”, jednego z najważniejszych dokumentów fotograficznych w amerykańskiej historii.

Stan zbiorowego upojenia

Euforia po wydarzeniu z 10 maja 1869 roku przerosła wszystko, co do tej pory Ameryka widziała. Krótka telegraficzna informacja: „GOTOWE”, wysłana w świat o godzinie 12: 47,wprawiła cały naród w stan zbiorowego upojenia sukcesem. W Nowym Jorku, w City Hall Park oddano 100 salw. Dzień później w The New York Times zamieszczono główny artykuł, który rozpoczynał się od słów: „Nadeszła długo wyczekiwana chwila. Budowa Pacific Railroad jest faktem dokonanym”, a The New York Herald Tribune podkreślała, że, „Jesteśmy najmłodszym z narodów, ale uczymy świat, jak maszerować do przodu”.

 Przez Chicago przeszedł jedenastokilometrowy pochód karnawałowy na chwałę nowej linii kolejowej, w Filadelfii wozy strażackie zaparkowały przed Independence Hall, głośno gwiżdżąc i dzwoniąc. W każdym kościele na terenie całego kraju rozległy się dzwony i hymny pochwalne. Popularny w tym czasie pisarz Bert Harte stworzył z tej okazji poemat pod tytułem „Co rzekły parowozy”.

Ameryka entuzjastycznie żegnała stary Zachód – przepastne pustkowie zamieszkałe przez samotnych śmiałków – i erę podroży krytymi wozami poprzez równiny pełne bizonów. Przyszłością były czasy nowego Zachodu – „wiek pozłacany” (ang. Gilded Age), era masowej emigracji ze wschodu, kowbojskich fortun, ciężkiej pracy górników, drwali i farmerów. Możliwości wydawały się nieograniczone i niewielu myślało wtedy o tym, że część tych perspektyw wcale nie będzie dobra, przyjemna i pożyteczna dla nowego narodu. Stwarzając nowy świat, przyczyniono się do zagłady starego porządku na nie tak całkowicie pustych ziemiach, Zachodu.

Biznes kolejowy budził podziw, ale również odrazę z racji działalności chciwych baronów kolejowych, którzy wyciskali z kraju i jego obywateli każdy cent. XIX-wieczny kapitalizm, którego ważną częścią była kolej, nie był piękny, ale bardzo skuteczny w budowaniu pionierskiego Zachodu USA. ©The modern colossus of (rail) roads / J. Keppler, Library of Congress, Prints and Photographs Division.

Domknąć świat

W powszechnej świadomości osadników ta linia kolejowa miała być nerwem młodego narodu i zjednoczyć najbardziej oddalone od siebie regiony kontynentu północnoamerykańskiego. Niektórzy mieli jeszcze szersza perspektywę. Linia transkontynentalna miała dopełnić i „domknąć” cały ówczesny świat. W tym czasie politycznie i ekonomicznie dominująca Europa spoglądała na świat i definiowała go poprzez dwa rzuty oka na kulę ziemską. Pierwsze spojrzenie kierowano na wschód, w kierunku Indii, Chin i Japonii. Drugie spojrzenie padało na Zachód, na Stany Zjednoczone. W powszechnym pojęciu USA kończyły się na naturalnej granicy wyznaczanej przez rzekę Missisipi. Po zbudowaniu Pacific Railroad wszystko miało się zmienić.

Paryski dziennik Le Figaro zastanawiał się, co właściwie się stało. „Co dzieje się z odległościami? Kalifornia jest oddalona od Paryża tylko 15 dni – była trzy miesiące przed dwudziestu laty”. W podobnym tonie parę miesięcy później świat witał kolejne, historyczne dzieło XIX-wiecznej cywilizacji: otwarcie wybudowanego przez Francuzów Kanału Sueskiego, pozwalającego na podróż z Europy do Azji bez konieczności opływania południowego przylądka Afryki. W ciągu paru miesięcy świat stał się o wiele mniejszy, a podróże szybsze. Entuzjazm z tego powodu był między innymi powodem powstania znanej książki Julesa Verne’a „Le Tour du monde en quatre-vingts jours” („W 80 dni dookoła świata”).

Wystarczyło tylko mieć pieniądze

Aby poczuć podmuch nowych czasów i nieograniczonych możliwości, wystarczyło tylko mieć pieniądze. Podróż z Nowego Jorku do San Francisco miała trwać tylko około 7 dni i kosztować 65$. Miejsce w sypialnym Pullmanie kosztowało wprawdzie fortunę –136$, czyli 2603$ w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze – ale wielu uważało, że to były pieniądze dobrze wydane na możliwość udziału w rewolucji cywilizacyjnej i niewyczerpanych możliwościach, które otwierały się przed energicznymi i odważnymi jednostkami.

Union Pacific 150 lat później:

Udostępnij

Maxwell Street w Chicago w latach 50

Chicago – Maxwell Street

W nieodległej przeszłości były to punkty na mapie zaznaczające miejsca, gdzie wydarzyły się rzeczy niecodzienne, gdzie narodziły się rewolucyjne pomysły zmieniające życie zwykłych ludzi na

Czytaj więcej »